Dlaczego nie lubimy oglądać siebie na zdjęciach?

Na przykładzie zdjęć Asi i Czarka opowiemy Wam pewną historię. Czy wiecie o tym, że większość osób (mimo dużej liczby publikacji w social mediach) nie lubi oglądać siebie na zdjęciach? Jeszcze bardziej nie lubimy słuchać swojego głosu na nagraniach. Odpowiedzialnym za to jest efekt czystej ekspozycji. Bardzo skracając niesamowicie ciekawy temat, można to opisać w ten sposób: najbardziej lubimy to co znamy, a siebie znamy głównie z odbicia w lustrze. W zdecydowanej większości nie jesteśmy symetryczni i to te różnice tak bardzo rzucają nam się w oczy (chociaż zazwyczaj nie jesteśmy tego świadomi, po prostu coś nam nie pasuje w naszym wyglądzie). Gdy widzimy się na zdjęciu, to możemy wydawać się sobie jacyś inni, fryzura skierowana jest w inną stronę, a inne cechy są jakoś dziwnie obce. Co z tym należy zrobić? Najprościej jest wykonać lustrzane odbicie zdjęcia, ale wtedy Wasz partner może czuć się zagubiony.

Ślub i sesja “last minute”

A dlaczego w ogóle wspomnieliśmy o tym w kontekście Asi i Czarka? Dlatego, że odezwali się do nas niecałe trzy tygodnie przed swoim ślubem i trafili w wolny termin! Uprzedzając pytania – z rezerwacją terminów bywa różnie, więcej na ten temat napisaliśmy tu: https://refleksyjni.pl/kiedy-rezerwowac-fotografa-na-slub/. W rozmowie wyszło, że tak naprawdę w ogólnie nie planowali mieć fotografa na swoim ślubie. Nie do końca przekonywało Ich pozowanie – i tu kolejna dygresja, zdanie “nie potrafimy pozować/nigdy tego nie robiliśmy” słyszymy na każdej sesji i na każdej odpowiadamy dokładnie to samo: będzie dobrze, na żadnym zdjęciu publikowanym na naszej stronie nie znajdziecie profesjonalnego modela. Są ludzie, niesamowici ludzie i ich uczucia! I to nam wystarczy, wystarczycie nam Wy i Wasza miłość, a resztą zajmiemy się my. Wracając jednak do głównej historii – na szczęście los w ostatniej chwili skierował Asię i Czarka do nas.

Oddajemy głos Parze Młodej

Chcielibyśmy żebyście skonfrontowali obawy z późniejszą radością, a nikt nie opisze tego lepiej niż nasi zakochani:

“Polecam gorąco wszystkim przyszłym parom młodym! Refleksyjnych znaleźliśmy przez Facebooka i zachwyciliśmy się ich zdjęciami, a pierwsze spotkanie z Krzyśkiem utwierdziło nas w tym, że to właśnie obecności TEGO fotografa chcemy podczas wyjątkowych dla nas chwil 🙂 Przede wszystkim Krzysiek to osoba, która bez problemu nawiązuje kontakt i powoduje, że nie trzeba się “spinać” przed obiektywem. Nie wspominam już o profesjonalizmie, punktualności, elastyczności itd – ale, co dla nas było najważniejsze – nie czuliśmy jego obecności – co jest, naszym zdaniem, ogromnym atutem. Sesja plenerowa była dla nas wspaniałym doświadczeniem. Zawsze uciekamy przed obiektywami, a tu chętnie pozowaliśmy bez żadnego stresu 😉 Efekt finalny, zarówno reportażu ślubnego, jak i sesji plenerowej przeszedł nasze najśmielsze oczekiwania. Polecamy! Asia i Czarek”

Dwa słowa o samej sesji

Nie pierwszy już raz sesję ślubną zorganizowaliśmy w naszym ukochanym Powsinie, do którego kiedyś przyjeżdżaliśmy rowerami jako para, później para narzeczonych i ostatecznie małżeństwo. Uwielbiamy każdy zakątek tych szklarni, ale też kolory, którymi możemy się doskonale bawić, wykorzystując je do wykonania naszych fotografii. Jeśli dokładnie przeczytaliście powyższą opinię, to wiecie, że sesja przebiegła na luzie, z uśmiechami, które niejednokrotnie dostrzeżecie na zdjęciach. Podczas sesji zaczepiła nas starsza Pani, która jest częstym gościem ogrodu botanicznego i… tu cytat z pamięci “lubi patrzeć na nas jak pracujemy, bo zawsze robimy to z takim uśmiechem i z daleka widać, że to uwielbiamy”

Każda sesja to inna, piękna historia

Mimo, że w tym ogrodzie zrobiliśmy już kilka sesji, to musicie wiedzieć, że każda z nich jest inna i wyjątkowa. Za każdym razem dostajemy inny zastrzyk emocji, kwiaty i drzewka w zależności od pory roku kwitną inaczej, a światło bardzo się różni. Trafiamy też na większe i mniejsze tłumy w samych szklarniach. To, co zaskoczyło nas najbardziej w tej sesji, to… zraszacze z wodą, które niespodziewanie włączyły się nad naszymi głowami. Na szczęście Asia i Czarek doskonale wiedzieli, że taka niespodzianka to także szansa na dobre zdjęcie i w tym momencie należy zrobić to, co najbardziej na świecie się lubi, czyli należy się pocałować. A my? A my to po prostu to uwieczniliśmy. Może kolejny pocałunek, który uwiecznimy, będzie Twoim? Wszystkie sesje mają wspólny mianownik, zaczynają się na tej stronie: https://refleksyjni.pl/kontakt/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *