Zaczniemy od tego, że bardzo polecamy wszystkim sesje narzeczeńskie – będziemy niedługo szerzej pisać o tym zagadnieniu  w cyklu #refleksyjnaśroda w naszym poradniku: https://refleksyjni.pl/category/poradnik/

Ale już dziś w telegraficznym skrócie – nie oszukujmy się, pozowanie dla większości z nas nie jest rzeczą naturalną, nawet my stojąc po drugiej stronie aparatu czasami czujemy się nieswojo. Zastanówcie się jak wiele może dać trening w postaci takiej sesji:

  • poznajecie nas i nasz tryb pracy, dzięki czemu podczas samej ceremonii jest Wam po prostu łatwiej,
  • oswajacie się z aparatami i z tym, że jesteście nimi śledzeni,
  • uczycie się co z pozornie zwykłych rzeczy i miejsc jesteśmy w stanie wyczarować 🙂
  • zdecydowanie pewniej czujecie się na plenerowej sesji ślubnej, co przekłada się na o wiele lepsze efekty,
  • otrzymujecie zdjęcia jak poniżej 🙂

Sam plener jest czymś co uwielbiamy w naszej pracy. W tym wypadku jako miejsce docelowe wyznaczyliśmy sobie las pełen małych, połamanych brzózek i niestety na starcie musieliśmy nasze plany zmienić. Okazało się, że do naszego wymarzonego lasku po prostu nie ma dostępu. Wdrożyliśmy plan B i weszliśmy do pobliskiego lasu, czego efektem są początkowe zdjęcia z tej sesji. Jednak i on był wyjątkowo gęsty i nie do końca chcący z nami współpracować. Szybka decyzja – jedziemy dalej. Byliśmy w okolicach Zielonki i jak sama nazwa wskazuje, musi ona posiadać w swoich zasobach piękne zielone tereny – i posiada!

Wystarczyło, że z Asią i Maćkiem tylko raz obeszliśmy staw dookoła i mieliśmy dużo dobrego materiału. Zdjęcia na tyle równe, że moglibyśmy spokojnie opublikować z nich drugi wpis. Różnorodność warunków pozwoliła nam na naprawdę na dużo: wpadające w żółć polany, kora drzew zabarwiona pięknym bordowym, woda, kaczki, turkusowa ławka oraz kwiatki – piękny bukiet kwiatów, który bardzo szybko wspólnie stworzyliśmy.

Jest coś jeszcze. Tu zwrócimy się personalnie do Asi i Maćka: tak po prostu, po ludzku bardzo dobrze się z Wami czuliśmy na tym spotkaniu i to chyba dzięki temu byliśmy w stanie osiągnąć taki efekt. W momencie pisania jest już prawie 2:00 w nocy (kolnej już nocy spędzonej z materiałem z tego spotkania), ponieważ chcieliśmy zrobić Wam niespodziankę przed ślubem.

Miłego oglądania i widzimy się w sobotę!

Wszystkich znajomych uprasza się o komentarze, ochy, achy i zachwyty 🙂

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *