Długa droga do dobrych zdjęć

Sesja ślubna, którą oglądacie, jest odzwierciedleniem naszej fotograficznej kariery. Trzeba przebyć naprawdę dużo, żeby dojść do zadowalającego efektu. Podróż zaczęła się o 3:00 rano od przyjazdu na lotnisko. Później przelot do Begramo, gdzie czekali przebywający już we Włoszech Julia i Paweł (pierwszy z wielu sukcesów tej wyprawy). A później wielogodzinna podróż samochodem z Begamo na północ, aż do pięknych Dolomitów. Wykończeni podróżą, wybraliśmy się jeszcze na krótki spacer i obmyśliliśmy plan działania na kolejne dni.

Lago di Braies – turkusowe jezioro

Uznawane przez wielu za najpiękniejsze jezioro w Dolomitach, znane także jako Pragser Wildsee oraz… jezioro Instagrama (Instagram Lake). Był to nasz główny cel podróży i od początku prosiliśmy o dobrą pogodę. Wstaliśmy bardzo wcześnie, dużo przed wschodem słońca. Tak, aby przywitać wschód słońca na miejscu i w możliwie najmniejszym tłumie. Przybywając na miejsce okazało się, że grupka kilkunastu/kilkudziesięciu fotografów już tam była, ale nikt nie wchodził sobie w drogę. Tego poranka jeszcze dwa razy kamień spadł nam z serca. Pierwszy, gdy okazało się, że nie pada, a drugi, gdy w końcu udało nam się wejść na bardzo znany i piękny drewniany pomost. W naszej opinii to on i drewniane łódki przyczyniły się do promocji tego miejsca, bo są po prostu zjawiskowe!

Dolina Val di Funes i Kościół Świętej Magdaleny

Podczas wyjazdu zaplanowaliśmy sobie każdy wschód i zachód słońca. Skoro wschód rozpoczęliśmy nad Lago di Braies, na zachód postanowiliśmy wybrać się do doliny Val di Funes i Kościoła Świętej Magdaleny. Podróż przez bardzo kręte drogi, liczna zmiana ciśnienia i podziw dla lokalnych kierowców za dynamiczne pokonywanie zakrętów przy stromych zboczach. Na miejscu zapierający dech w piersiach widok na dolinę i wysunięty na pierwszy plan mały Kościół. Po Lago di Braies wiedzieliśmy, że mamy już odpowiednią liczbę pięknych kadrów z miejsca, na którym nam najbardziej zależało. Dlatego w dolinie mogliśmy skupić się na bardzo subtelnych i emocjonalnych fotografiach.

Werona – miasto Romea i Julii

Sesja w Weronie była naprawdę szalona i nie do końca planowana. Wracając na lotnisko do Bergamo, postanowiliśmy nie tracić szansy i mimo najgorszego fotograficznie południowego słońca, kolejny raz zrobić zdjęcia. I była to znakomita decyzja! Werona jest miastem położonym w północno-wschodnich Włoszech. Znana m.in. dzięki Wiliamowi Szekspirowi, który co ciekawe, nigdy w Weronie nie był. Natomiast miłosna opowieść przyczyniła się do powstania 27 miast Werona na całym świecie! Samo miasto to połączenie naprawdę wielu wieków historii, możemy tu znaleźć charakterystyczne obiekty dla każdego okresu.

Sesja ślubna w Weronie

Już w trasie sprawdzaliśmy sesje wykonane tam przez lokalnych i przyjezdnych fotografów, czytaliśmy fora i opinie były zniechęcające, utrzymane w tonie „miasto jak miasto”. A to nie prawda, bo piękno czai się tam na każdym rogu. W głowie bardzo szybko tworzyliśmy zarys miejsc, do których chcemy się udać i pisaliśmy do prywatnych osób na Instagramie z prośbą o podanie lokalizacji zdjęć. Sklejaliśmy w całość odpowiedzi, które dostawaliśmy. Po przybyciu Julia i Paweł bardzo szybko przebrali się w stroje ślubne i dosłownie rozpoczęliśmy nasz bieg po mieście. Cudownych miejsc było tak wiele, że spokojnie moglibyśmy spędzić tam cały dzień – czasu było jednak zdecydowanie mniej. W wielu miejscach dostrzec można było piękne, wąskie uliczki oraz kolorowe okiennice.

Reakcje mieszkańców na zakochaną Parę

Miasto ma jeszcze dodatkową magię w sobie – ludzi! Jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że jeśli Para Młoda pojawia się w miejscu publicznym, to pojawiają się również spontaniczne reakcje i życzenia. Natomiast temperament Włochów przekroczył znacznie to, co znamy z naszego rodzinnego podwórka. Gdy robiliśmy zdjęcia przy witrynie restauracji… ze środka machali nam ludzie. Na każdym kroku dało się słyszeć „Julia” i przechodnie raczej nie zdawali sobie sprawy z tego, że zbiegiem okoliczności podawali prawdziwe imię Pani Młodej. Kumulacja nastąpiła na najpiękniejszym placu Werony – Piazza delle Erbe, gdzie Państwo Młodzi dostali owację na stojąco od zgromadzonego tam tłumu. Coś niesamowitego i naprawdę niepowtarzalnego. Dzięki takim reakcjom udało nam się zrobić zdjęcie, o którym marzyliśmy od dawna i nie było w żadne sposób reżyserowane. W momencie pocałunku Julii i Pawła z balkonu powyżej podglądał ich starszy Pan.

2 Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *