Anię i Łukasza znacie już z reportażu ślubnego (link). Ich sesja plenerowa była odrobinę bardziej szalona niż zazwyczaj. Może to zasługa szampana, który był ważnym rekwizytem. Może mega pozytywnego nastawienia Ani i Łukasza do sesji, może radości z tego, że nie pada (a padało przez cały dzień z wyjątkiem sesji) i ze spokojem można będzie wykorzystać dziesiątki przygotowanych rekwizytów (w tym ponton, serio!), a prawie na pewno dlatego, że o atmosferę dbali świadkowie ślubu. Jako prawdziwi świadkowie dbali też o każdy szczegół podczas sesji. Tym razem zwiedziliśmy Sadowne i piękne okolice. Ważnym elementem byli również inni ludzie, którzy na każdym kroku nas wspierali: Pani z Pracowni Florystycznej Magdalena, która widząc, że robimy zdjęcia przed pracownią (notabene w budynku, który zdjęciowo pokochaliśmy od pierwszego wejrzenia) wybiegła do nas z pięknym bukietem; niezawodna Ochotnicza Straż Pożarna w Sadownem, która kolejny już raz urozmaiciła nasze zdjęcia oraz… lokalna ludność, która życzyła wszystkiego dobrego w dniu ślubu (:D) i w dalszym życiu. Ciężko spotkać tyle życzliwości, w tak krótkim czasie – dla kontrastu podczas jednej sesji w bardzo dużym mieście Pani Młoda usłyszała od przechodnia… „uciekaj”. Jest jeszcze jedna rzecz, która idealnie podsumowuje to, co za chwilę zobaczycie. Robiąc ostatnie tego dnia zdjęcia pod drewnianym płotem, który sobie upatrzyliśmy, niespodziewanie wyłonił się zza niego pewien Pan. Widząc Młodą Parę powiedział (cytujemy z pamięci): „Jak miło zobaczyć dwójkę kochających się, szczęśliwych ludzi. Przypomina mi się mój ślub 30 lat temu i po tych latach stwierdzam, że było to najlepsze, co mnie w życiu spotkało. Bez mojej żony i jej wsparcia nie wiem gdzie bym wylądował, ale nie byłbym tym samym człowiekiem”. Mamy nadzieję, że spotka Was jeszcze mnóstwo fajnych wspólnych chwil i że po latach też będziecie wracać do tych dni i naszych zdjęć z takim sentymentem. Historia uświadamia nam również, jak duża odpowiedzialność spoczywa na fotografie i pokazuje, że nie ma tu miejsca na przypadek – dlatego piszcie do nas już teraz